czwartek, 20 października 2016

Niebo z widokiem na raj

Góry? Trzy razy tak!


 Zacznijmy od początku. 
Moja miłość do gór urodziła się dawno temu. Jak bardzo dawno, to w sumie nie ważne. Niestety dopiero w tym roku miłość na odległość pokonała kilometry z Warszawy do Wisły, a potem z Wisły na piechotkę do Żywca. 
Jak było? Najcudowniej na świecie. Osoby, które chodzą po górach (szczególnie z plecakiem) wiedzą o czym mówię. To są te momenty, kiedy przeklinasz się, że nie ćwiczyłaś w ciągu roku i masz kondycję tak słabą, że słabszej być nie może, są momenty, że chcesz rzucić wszystko i wrócić do domu, do tej strefy komfortu i obejrzeć następny odcinek swojego ulubionego serialu. 
Ale... Przychodzi ten moment, kiedy już wejdziesz na szczyt. I co? Zdejmujesz plecak, prostujesz plecy, rozglądasz się i  widzisz najlepszy widok na ziemi, właśnie takie niebo z widokiem na raj. Zapiera ci dech w piersiach, nawet nie podnosisz rąk do zrobienia zdjęcia, chcesz patrzeć i nie możesz się napatrzeć, nie chcesz mrugać, żeby nie uronić ani chwili, ani kawałeczka tego pięknego widoku. 
I później możesz powiedzieć sobie: "kurcze Aga, weszłaś tam, na tą wielką górę!". Z perspektywy czasu nie pamięta się szczegółów takich jak to, w jaki sposób było ciężko. Pamięta się, że no było ciężko, ale kurde, warto było dla każdej sekundy patrzenia na piękno gór, tego krajobrazu. I oczywiście wszystkie śmieszne sytuacje, jak kąpanie się w strumieniu.
Po dwóch miesiącach od powrotu z Beskidu Śląskiego pamiętam też uśmiech każdej osoby, z którą byłam tam na wędrówce i każdej mijanej na szlaku. Bo w takim miejscu naprawdę jest trudno się nie uśmiechać, nawet jeśli jest najgoręcej na świecie, bo w południe idziesz szlakiem, bez żadnego najmniejszego drzewka i słońce daje jak sto pięćdziesiąt, ty masz wielki plecak ważący x kilo i właśnie obtarłeś sobie nogę. Najlepiej na świecie, serio.
Jeśli po przeczytaniu tego nie wierzysz - pojedź w góry, wyjdź ze swojej strefy komfortu i rusz w nieznane, to oczyszczające.

leksa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz